Powrót do tamtych dni Online • Gdzie obejrzeć?

Mimo że przywołana w śródtytule piosenka zespołu „Turbo” opowiada o problemach i beznadziei życia w PRLu, a nie z alkoholikami, to jednak wciąż traktuje o podobnym zjawisku, dorosłych dzieciach – młodzieży, która została zmuszona aby dojrzeć zbyt prędko, niewłaściwie emocjonalnie, co później ciągnie się za nimi w dorosłości, nierzadko nawet i do końca życia. To niesprawiedliwe i łamiące serce jak wiele tracą takie osoby, z ilu cennych chwil zostają okradzione. I choć zdawać by się mogło, że dzisiaj jest pod tym względem lepiej, niż tych 30 lat temu (chociaż dzisiaj dzieci i tak zbyt prędko dorastają za sprawą internetu, ale to już zupełnie inny temat), fenomen ten wciąż istnieje, często ukryty tuż pod naszymi nosami.
Historia, którą snuje Aksinowicz zaczyna się od pięknego wspomnienia początku lat dziewięćdziesiątych, a więc dla mnie prywatnie bardzo nostalgicznych czasów. Wygląd osiedli, ubrania, wystrój sklepów i mieszkań, tematy rozmów – to wszystko zaczerpnięte zostało prosto ze wspomnień Konrada, więc jest możliwie bliskie prawdy. Zawsze zastanawia mnie skąd skauci wynajdują takie miejsca, tak jakby zastygłe w czasie. Jedynie standardowe dzisiaj, plastikowe okna o prostych ramach zdradzają, że to tylko fikcja.
Zaczyna się sielankowo. Tomek (debiutujący Teodor Koziar), podobnie jak jego koledzy, mieszka tylko z mamą, Heleną (Weronika Książkiewicz). Głowa rodziny, Alek (Maciej Stuhr) ruszył za ocean za pieniędzmi. Ale nie jest w pełni nieobecnym ojcem. Przysyła prezenty zza wielkiej wody, nagrywa taśmy magnetofonowe dla syna, na których opowiada mu, jak się żyje w Stanach, a za jakiś czas cała rodzina ma przeprowadzić się do niego, wyrwać się ze swojego standardowego życia. Nie żeby było ono złe. Tomek ma najlepszych przyjaciół, Daniela (Kacper Janusiński) i Rajmunda (Marek Marchewka), z którymi spędza całe dnie na powietrzu – najczęściej na trzepaku – nie idzie mu źle w szkole, a do kompletu do jego klasy przeniosła się właśnie nowa dziewczyna, która sprawia, że młodego zaczyna interesować jak rozmawiać z dziewczynami, jak się całować i tak dalej. Myślałby kto, że powrót kochanego ojca zza Atlantyku będzie powodem do radości. Ale to właśnie wtedy na tym sielankowym obrazie zaczynają pojawiać się pierwsze pęknięcia, a widz czuje podskórnie, że coś tu jest nie tak, jak się z początku wydaje (chyba że obejrzał zwiastun, albo przeczytał ten tekst, wtedy wie po prostu na pewno, że metaforyczny stolec tylko czeka żeby uderzyć w wiatrak). Szybko dowiadujemy się, że Alek zmaga się z chorobą alkoholową, a do pęknięcia wystarczy mu jeden, solidny bodziec. Długo czekać nie trzeba.
