Jak pokochałam gangstera Online • Gdzie obejrzeć?


Jak pokochałam gangstera online

„Jak pokochałam gangstera” zaczyna się jak łotrzykowska ballada, a kończy jak przypowieść o jesieni patriarchy, który nie chce zaakceptować końca swojego świata. A co mi więc tu zgrzyta poza moralną dwuznacznością? Film jest za długi (trzy godziny!)– i nie chodzi o mnożenie anegdot, ale o przeciągnięte sekwencje, które pewnie miały zapewnić głębokość przekazu. Do tego oglądamy schemat wzlotu i upadku gangstera, znany z wielu produkcji, a realizacyjnie ten obraz niemiłosiernie przypomina niezłe „Jak zostałem gangsterem”, poprzedniego filmu tej ekipy.

Kompletnie nie czuje się też ustrojowego przełomu… Jasne, złodzieje samochodów pewnie przejmowali się nim średnio, ale ich życie też zasadniczo się zmieniło. Zbytnia fascynacja clipowymi sekwencjami muzycznymi aż tak mnie nie drażni, ale już wykorzystanie „Autoportretu Witkacego” to przeginka.

A na plus? Twórcom trudno odmówić filmowych talentów, jeśli chodzi o opowiadanie zdjęciami i kolorem, pracę kamery i montaż. Czasami ma się wrażenie przekombinowania, bo forma przykrywa treść, ale film ogląda się bez bólu. Punktuje też ekipa mocnych aktorów – pan Włosok w roli głównej i gromada gwiazd w tle. I choć niektóre role są przerysowane, a inne niedorysowane, to w sumie też jest plus. Może więc zamysł był trochę zbyt ambitny? Bo cóż, między dziełami Coppoli czy Scorsese, a „Jak pokochałam gangstera” jest mniej więcej taka różnica, jak między Pershingiem, a donem Corleone.

Twórców obrazu pokonała przede wszystkim długość metrażu. Nie chodzi jedynie o to, że od połowy drugiego aktu tempo odysei o Nikosiu z tygrysa zamieniło się w żółwia. Para scenarzystów okazała się być za mało sprawnym duetem, by wykrzesać z postępującej w konkretnym kierunku historii coś więcej niż manieryczny dramatyzm. Koncepcja utartej struktury od-zera-do-bohatera-a-potem-przeciwnie-od-bohatera-do-zera nie wybrzmiewa dosadnie, bowiem twórcom brakuje pomysłów na pełnowymiarowy regres bohatera.

W miejsce potencjalnych pomysłów czy też zwyczajnego skrócenia filmu o choćby pół godziny otrzymujemy naprawdę sporo kabotyńskich fantasmagorii, jeszcze więcej niemiłosiernie rozciągniętych scen oraz gwałtowny i nikomu niepotrzebny rozproszony montaż. W ostatnim akcie format „Jak pokochałam gangstera” tak mocno daje się we znaki, że samo zakończenie wydaje się trwać niespełna godzinę. W którymś momencie film przestaje sobie radzić z zaznaczaniem ogromnego zakresu działań Nikosia – fabuła nie chce wychodzić poza ustalony mikrokosmos, a o legendzie już tylko się mówi. Przy tym wszystkim Kawulski jest niekonsekwentny w prowadzeniu opartej na łamaniu czwartej ściany narracji, dlatego że w drugiej połowie filmu po prostu o niej zapomina.

2h 59m 2022

Źródła: Jak pokochałam gangstera
Informacje