Przestroga Online • Gdzie obejrzeć?

Polsko-amerykański film science-fiction „Ostrzeżenie” z pewnością wypadnie niekorzystnie w porównaniu z „Czarnym lustrem”, głównie dlatego, że „Ostrzeżenie” to także mało hojny zbiór cynicznych moralitetów science-fiction, których akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Główna różnica polega na tym, że „Ostrzeżenie” trwa około 85 minut.
„Ostrzeżenie” także widzowie tut-tuts, którzy, podobnie jak jego obsada neurotycznych postaci z zewnątrz, nie żyją pełnią życia w naszej bogatej w technologię współczesności. Oznacza to pełne życie, określone przez nieszczodrych twórców „Ostrzeżenia”, który zawiera na wpół poważny wątek o duchowo bezpłodnej kobiecie, która rozpada się, gdy nie może modlić się do „Boga 2.0”, modlitewnego komputera modlitewnego w stylu Alexy. Jest też wątek poboczny, który rozgrywa się w jednym z najlepszych wątków akcji science-fiction – życie astronauty pojawia się przed jego oczami, gdy umiera samotnie w kosmosie – ale jakoś nie jest to niesamowite? „Ostrzeżenie” cię osądzi, ale dopiero po zrobieniu kilku banalnych obserwacji na temat nieludzkiego zachowania człowieka wobec człowieka.
Szczerze mówiąc, to dość osobliwe widzieć, jak twórcy nowego anglojęzycznego filmu science-fiction wkładają tyle wysiłku, by ubolewać nad naszym paraliżującym uzależnieniem od technologii. Znowu ten stary kasztan? „Ostrzeżenie” śledzi wiele historii, z których wszystkie mają miejsce tego samego dnia. Większość z nich to wariacje na ten sam temat: ludzkość, wciąż mająca obsesję na punkcie wszystkich niewłaściwych rzeczy, nawet w przyszłości.
„Ostrzeżenie” zaczyna się i kończy najbardziej ideowym scenariuszem, tym, który pozornie łączy innych: skazany na zagładę astronauta David ( Thomas Jane ) unosi się w przestrzeni kosmicznej i myśli o swoim życiu po tym, jak dziwaczny wzrost napięcia powoduje, że wymyka się spod kontroli . Ta komiczna przesłanka jest prawie tak niezniszczalna, jak św. Piotr besztający zmarłych u perłowych bram Niebios. Niestety, David istnieje głównie po to, by stworzyć mrocznie zabawny anty-punkt kulminacyjny, który nie działa, biorąc pod uwagę całkowity brak dramatycznego napięcia poprzednich wątków. Większość winiet filmowych, o kreskówkowo nieobsadzonej czciciele Boga 2.0 Claire ( Alice Eve ) i niestety przestarzałym robocie-towarzyszu Charliem ( Rupert Everett), czuję się jak w połowie ukończone szkice, które zostały zacięte razem, ponieważ rzadziej wygląda jak więcej, gdy jest ich dużo. Poza tym, David jest tutaj, żeby wszystko pokłonić, tylko poczekaj.
