King’s Man Pierwsza misja Online • Gdzie obejrzeć?

„Człowiek króla” to tonalny bałagan. Rozpoczyna się notatkami o nieludzkich warunkach panujących w brytyjskich żołnierzach w RPA i obietnicą uchronienia młodego Conrada Oxforda od życia pełnego przemocy. Innymi słowy, przedstawia się jako komentarz do kolonializmu i pacyfizmu, dwóch rzeczy, które są do widzenia, zanim Fiennes wyskakuje na spadochronie z samolotu i walczy z kozą górską w ostatnim akcie. I to nie jest tak, że ton jest spójny, ponieważ film Vaughna nieustannie przeskakuje z poważnego filmu wojennego z „coś do powiedzenia” do głupkowatej estetyki akcji, której będą wymagać fani dwóch pierwszych filmów (i żałują, że nie mają tutaj więcej). Często jest to niezwykle ważne w sposób, w jaki ta franczyza naprawdę nie może być. Przeszczepienie przesadnej estetyki pierwszych dwóch filmów na walki z Rasputinem i rzeczywiste wydarzenia z historii świata jest nieco sprytne, ale dlaczego brać to tak poważnie? To tak, jakby Vaughn i spółka usłyszeli narzekania na mizantropię w pierwszych dwóch filmach i poszli w innym kierunku… dopóki nie zdali sobie sprawy, że nie było tak zabawnie, i odwrócili się.
W związku z tym „Człowiek króla” działa tylko wtedy, gdy pamięta swoich szalonych poprzedników. Śmieszna scena, w której Rasputin liże ranę Oxforda w nogę, co prowadzi do sprytnej sekwencji akcji, prawie ożywiając film, ale potem zawiesza się na około godzinę, aż do finału. O tej godzinie w okopach I wojny światowej jest scena, która jest bardziej „1917” niż „Kingsman: The Secret Service”, „King's Man” następnie jeszcze bardziej pogłębia swoją niekonsekwencję, gdy jej punkt kulminacyjny staje się w końcu prequelem tego, co wiedzą fani. Prawie histerycznie, zrównoważony Oxford wprowadza jeden z najgorszych planów w historii kina wojennego, ale prowadzi do zabawnej, długiej sekwencji na klifie i naprawdę solidnej choreografii akcji tuż przed i po ujawnieniu złoczyńcy. Ukrywanie (trochę oczywistego) złoczyńcy powinno być nielegalne tak długo, jak robi to ten film. Po setnym strzale w tył głowy zacząłem wyobrażać sobie zabawne możliwości. Może to Blofeld? Może to Begbie z „Trainspotting ”? Może to Człowiek-Zagadka?!?! Film zgubił mnie tą głupią sztuczką.
Przypuszczam, że to sugeruje, że ten film naprawdę mnie miał . Tak się nie stało. To dziwny film, bez prawdziwego pojęcia, co zrobić z jego niezaprzeczalnie świetną obsadą, i jest coś odrażającego w tym, jak bardzo chce mieć to wszystko. Filmy akcji, które również opowiadają o pacyfizmie, są trudne do sprzedania dla każdego, ale jest to niemożliwe w przypadku „Człowieka króla”.
