Windykator Online • Gdzie obejrzeć?

„The Tax Collector” w końcu osiąga zwrot akcji, który sprowadza się do kilku ekscytujących fragmentów, gdy przeradza się w film typu B o wysokim ryzyku z wysokimi stawkami i obietnicą poważnej wypłaty. Jednak nawet gdy te wydarzenia nadchodzą z odrobiną suspensu (i kilkoma niezapomnianymi krwawymi obrazami), wszystko zapada się w bezmyślny grad kul i krwi, spleciony ze scenariuszem, który wydaje się być napisany do przerywników z gier wideo („Przyszedłem jako przyjaciel i ofiarowałem ci życie! Teraz przychodzę jako wróg i ofiarowuję ci śmierć!”), nie wspominając już o dziwacznej rzezi rytualnej, która mogła być odskocznią od „Apocalypto”.
Przy tak wielu niedopasowanych treściach i zaledwie 90 nieparzystych minutach, aby to zrobić, „The Tax Collector” po namyśle wpycha się w najbardziej ekscytującą rozgrywkę w ostatnich minutach. To dziwaczny obrót wydarzeń, który sugeruje, że skoro od początku wiedzieliśmy, dokąd to zmierza, nie ma powodu do marnowania czasu. Może to prawda. Ale w finale „Poborcy podatkowego” David zmaga się z pytaniami o własną kryminalną spuściznę w sposób, który wcześniej mógł być o wiele bardziej ekscytujący. W końcu David jest człowiekiem rodzinnym, który nigdy nie prosił o odegranie głównej roli w tej historii. Pod koniec „Poborcy podatkowego” trudno go winić.
