Najlepsze filmy 2023

Oto zestawienie najlepszych filmów roku 2023, które dostarczają niezapomnianych wrażeń kinowych. Przedstawiamy różnorodne tytuły, które zachwyciły zarówno krytyków, jak i publiczność swoją jakością i oryginalnością.

To tylko kilka z wielu wspaniałych filmów, które zasługują na uwagę w roku 2023. Ta lista dowodzi, że kino nadal potrafi zaskakiwać, wzruszać i inspirować swoją sztuką.

Ranking Najlepszych filmów 2023

  1. Spider-Man: Poprzez multiwersum
  2. Strażnicy Galaktyki: Volume 3
  3. Sisu
  4. John Wick 4
  5. Szybcy i wściekli 10
  6. Chcesz poznać więcej rekomendacji filmowych? Sprawdź nasze inne zestawienia:

Spider-Man: Poprzez multiwersum

Nie chcę brzmieć sentymentalnie, ale kilka razy uroniłem łzę podczas scen otwierających tę kontynuację „Spider-Man: Uniwersum” z 2018 roku, tylko ze względu na to, jak wszystko wyglądało świetnie.

Animacja jest jeszcze bardziej imponująca i pomysłowa, ponieważ filmy online przedstawiają nam nowe wszechświaty w miękkich akwarelach i futurystycznym detalu, jednocześnie powracając do żywego, inspirowanego komiksowym stylem Brooklynem, który zamieszkuje nastoletni bohater, Miles Morales (Shameik Moore).

Spider-Man Poprzez Multiwersum – Po drugiej stronie kończy się z zapowiedzią kontynuacji, ale trudno narzekać na to, gdy jest tak bogate w szczegóły i pięknie wykonane – jest to wariacja na temat opowiadania o wielu wymiarach, która staje się również serdecznym badaniem rodzicielstwa i akceptowania faktu, że dorastanie oznacza, że twoje dziecko będzie doświadczało bólu, którego nie możesz ich uchronić.

Strażnicy Galaktyki: Volume 3

James Gunn nie tylko posiada biegłość techniczną i poczucie humoru, ale wydaje się również posiadać te talenty, które kiedyś sprawiły, że George Lucas był tak ekscytujący: umiejętność bez wysiłku przechodzenia między światami i zdolność do zwięzłego wyjaśniania skomplikowanych i fantastycznych punktów fabuły.

Nie boi się też kli szów, ciesząc się okazją do nadania nowych odcieni znajomym produktom – idealny showman dla ery własności intelektualnej. W swojej trzeciej (i prawdopodobnie ostatniej) odsłonie podfranczyzy „Strażnicy Galaktyki” w Marvelu, Gunn łagodzi pełne swobody akcje i komiczne momenty poprzez pokazanie wzruszającej opowieści o pochodzeniu Rocket Raccoon, co nadaje całości przygnębiający nastrój zagrożenia.

Dowiadujemy się, że Rocket był kiedyś tylko cichym, smutnym malutkim stworzeniem wyłapanym spośród innych małych szopów i poddanym eksperymentom przez megalomańskiego naukowca. Struktura retrospekcji nadaje głównej narracji filmu emocjonalną moc. Obraz również odnawia poczucie zdumienia, które kiedyś czyniło filmy komiksowe tak fascynującymi. Praca numer jeden dla twórców takich filmów prawdopodobnie polega na przekazaniu widzom swojego nieograniczonego entuzjazmu.

Strażnicy Galaktyki 3 może nie być szczególnie oryginalny, ale rzadko też jest cyniczny lub opportuniztyczny. W czasach, gdy filmy komiksowe stają się coraz bardziej wyczerpującym obszarem kinematografii, jest to prawdziwe osiągnięcie.

Sisu

To głównie bezsłowny thriller z czasów II wojny światowej, opowiadający historię spokojnego, opętanego samotnika, który natrafia na ogromne złoto w odległych rejonach Laponii, tylko po to, aby być dręczonym przez oddział wycofujących się nazistów. Rok to 1944, a wojna praktycznie jest przegrana dla Niemców, którzy niszczą wszystko na swojej drodze.

Podczas gdy nazistowskie oddziały go ścigają, nasz bohater eliminuje ich, czasami indywidualnie, a czasami w grupach. To, co sprawia, że film nie staje się powtarzalny i przewidywalny, to coraz bardziej kreatywne pomysły reżysera Jalmari Helandera dotyczące sposobu, w jaki bohater powinien wyeliminować nazistów na swojej drodze, gdy film przechodzi od skromnych ciosów w głowę i złamań kończyn do bardziej ambitnych i eksplozywnych chaosów.

Wszystko to zaczyna graniczyć z filozoficznym traktatem o przetrwaniu i wytrwałości. Niektórzy powiedzą, że Sisu przypomina „Mad Max: Na drodze gniewu” lub „Bękarty wojny”, ale ja wyobrażałem sobie, że to się stało, gdyby Sergio Leone żył i reżyserował „Crank: Wyższe napięcie”.

John Wick 4

John Wick: Rozdział 4” jest niezwykle zabawny, pełen żartów i interpretacji aktorskich, które sprawiają, że widownia nabiera ekscytacji, wydając okrzyki zdumienia. Jest znacznie bardziej skoncentrowany na narracji niż poprzednie części, jednocześnie podróżując po świecie z ogromną obsadą, jak w „Rozdziale 2” i „Rozdziale 3”.

Tym razem John Wick (Keanu Reeves) dąży do ostatecznego wykupienia swojej wolności poprzez pojedynek z Markizem (Bill Skarsgård). Mam pewne zastrzeżenia co do wyborów fabularnych, ale kinowa przemoc „Rozdziału 4” dostarczyła mi radości i emocjonalnego przypływu, które od dawna napędzają tę serię.

Syntetyzuje on szaleństwo Looney Tunes i gagów Buster Keatona z mistrzowskimi lekcjami sztuk walki, które nawiązują do kariery Jackie Chana i czerpią z bardziej współczesnych filmów, takich jak południowokoreański film akcji z 2017 roku „The Villainess”. To lekcja historii o tym, co ciało może zrobić na ekranie – jego granice i cuda, jakie może wywołać.

Szybcy i wściekli 10

Seria „Szybcy i wściekli” rozpoczęła się od skromnego filmu o wyścigach ulicznych, który przerodził się w gigantyczną serię w stylu „Mission: Impossible” z efektami scenograficznymi, które nie dbają o prawa fizyki ani dramaturgię. Podczas niedawnej przygody, do samochodu przyczepiono rakietę i wysłano kluczowych członków obsady w kosmos.

W Szybcy i Wściekli 10 mamy do czynienia z miniaturą Gwiazdy Śmierci, która rozbija się na ulicach Rzymu, aby wysadzić Watykan. Hej ho.

Stare wrogowie stają się przyjaciółmi (i odwrotnie), a egzotyczne miejsca (Londyn, Portugalia, Antarktyda) są odkrywane, podczas gdy znane twarze (żywe i martwe) pojawiają się w przyjemnych dla publiczności cameo. Wszystko zderza się ze sobą.

W pewnym momencie samochód wylatuje z samolotu, a następnie rusza w drogę, tylko po to, aby ponownie wzbić się w powietrze, mijając eksplodujące helikoptery, a potem przemienia się w łódź podwodną. Niewiara nie jest tu zawieszona, ale wywołana wybuchem.

Na polu emocjonalnym Vin Diesel wygłasza niekończące się, chropowate przemówienia na temat „rodziny”, Michelle Rodriguez przypomina nam, że jest czymś więcej niż tylko przeciwniczką dla każdego umięśnionego mężczyzny, a Jason Momoa w zabawny sposób wciela się w złoczyńcę obsesyjnego na punkcie baletu, z niewłaściwie ułożonymi włosami. Zapnijcie pasy, bo więcej tego przerysowanego, finałowego nonsensu nadchodzi.

Chcesz poznać więcej rekomendacji filmowych? Sprawdź nasze inne zestawienia: